Co 10 -latek może wiedzieć o pieniądzach?

Co 10 -latek może wiedzieć o pieniądzach?

Co 10 -latek może wiedzieć o pieniądzach? To zależy od tego, jakie warunki mu zapewnimy 🙂 Bo może wiedzieć całkiem sporo. Ten artykuł to podsumowanie moich kroków wczesnoszkolnych w eudkacji finansowej, pomyślanych na wiek między 6 a 10 lat.

Co 10 -latek powinien wiedzieć o pieniądzach? Wnioski z badań

Jak już trochę wspominałam przy okazji podsumowania kroków przedszkolnych, powstało kilka badań w temacie socjalizacji ekonomicznej. Które pokazały jak ważne znaczenie jest doświadczeń dziecka. Jak np w badaniach Abramovitcha, Freedman i Pliner, którzy przebadali oni dzieci w wieku 6, 8, 10 lat; a także badaniach Webley, Levine, Lewis (tutaj niestety nie mam informacji o wieku). W obydwu tych badaniach dzieci uczestniczyły w “grze ekonomicznej”. Otrzymywały prawdziwe monety czy kartę kredytową albo sztuczne pieniądze (w postaci żetonów). W obu badaniach założenia były podobne – dzieci mogły dysponować tymi pieniędzmi swobodnie. Mogły je wydać w sklepie z zabawkami, a to czego nie wydadzą mogły wziąć do domu (jak w pierwszym badaniu) lub przeznaczyć na przedmioty znajdujące się w rozmaitych pomieszczeniach, ulokować oszczędności w banku. Jakie uzyskano wyniki? Ano takie, że dzieci które otrzymywały regularne kieszonkowe wnioski miały większą wiedzę ekonomiczna. Znały więcej pojęć ekonomicznych. Potrafiły także w bardziej dojrzały sposób wytłumaczyć, dlaczego udało im się zgromadzić oszczędności lub z jakie przyczyny im to utrudniły.
Tak więc, 10-latek może wiedzieć całkiem dużo o pieniądzach. Jeśli tylko da mu się możliwość praktycznej nauki. Czyli da własne pieniądze.
Ja widzę tutaj także jeszcze jedną prawidłowość. Dzieciom w badaniach pozostawiono wolny wybór. W swoich decyzjach były samodzielne. Myślę, że to także ma duże znaczenie. O czym jeszcze wspomnę za chwilę 🙂

Kroki wczesnoszkolne edukacja finansowej

Mój blog to w części opis kroków edukacji finansowej. Które myślę, że dobrze dziecku zaprezentować. Co proponuję dla ucznia pierwszych klas szkoły podstawowej?

Tak jak pisałam przy okazji kroków przedszkolnych, nie traktuję tych kroków dogmatycznie, raczej jako zachętę do zwracania uwagi na pewne zjawiska. I rozmowę o tym. I to nie jednorazową.

Pozwól dziecku na jak najwięcej doświadczeń

Istotne szczególnie dla mnie jest to, że ten etap wiąże z zapewnieniem dziecku doświadczeń. Praktyki. Jak wynika z badań, dzieci, które same wcześniej wydawały swoje kieszonkowe, zdobyły dzięki temu więcej wiedzy i umiejętności. Dlatego jestem zwolenniczką dawania kieszonkowego. Ale nie tylko. Można przecież zaprosić dziecko na zakupy i by ono samo zdecydowało o zakupach do domu np. spożywczych. Albo wzięło udział w planowaniu wyjazdu wakacyjnego. Lub przy planowaniu budżetu domowego.
Poza tym uważam że najlepiej się uczymy, najlepiej zapamiętuje my wtedy, gdy jesteśmy osobiście zaangażowani. Gdy widzimy sens i osobistą przydatność wiedzy czy umiejętności.
Dodatkowo taką organizacja nauki zarządzania pieniędzmi dla dzieci jest bardzo prosta. I nie wymaga nudnego siedzenia, robienia zadań wg wzorów, bycia sprawdzanym. Przecież wystarczy iść do sklepu ( lub sklepów, jeśli chcemy porównać ceny) 🙂 I rozmawiać 🙂

Jeśli lubicie czytać, to może zaciekawią Was te dwie pozycje:

Pieniądze nie rosną na drzewie *

Ta książka powstała z myślą o dzieciach. I w bardzo przyjemny sposób pokazuje główne zagadnienia ekonomiczne, podaje skąd się wzięły pieniądze, jak działają banki, na co zwrócić uwagę przy oszczędzaniu, co to jest emerytura, jak układać plany finansowe. Wszystko to jest tłumaczone w prosty i przystępny sposób, także dzięki ładnym ilustracjom.

Basia i pieniądze *

Ta pozycja również przeznaczona jest dla dzieci, choć głównie młodszych, przedszkolnych, zaczynających szkołę. To historia o dziewczynce, która na zakupach z mamą dowiaduje się, na czym polega zarządzanie pieniędzmi. Poza jednym zdaniem książka podoba mi się. Odwołuje się ona do częstych zresztą doświadczeń dzieci w sklepie i pewnie niejedna mama odnajdzie się w przedstawionej tam historii.

* Są to linki afiliacyjne. Jeśli dokonasz przez nie zakupu, otrzymam dzięki temu prowizję od Ceneo. Ciebie nie będzie to nic kosztować

Nauka na podstawie swoich decyzji

Oprócz samego kieszonkowego wydaje mi się ważne to, aby dzieci tymi pieniędzmi mogły swobodnie dysponować. Bo co dziecku po kieszonkowym, jeśli to rodzice będą mówili, na co je wydać? Albo na co nie wydać. Bo w końcu o co chodzi bardziej – czy aby dziecko nauczyło się samodzielnie podejmować decyzję czy aby podejmowało tylko dobre decyzje? Uważam, że tego drugie nie da się osiągnąć bez pierwszego. A na dobrą sprawę czy my jako dorośli zawsze podejmuje dobre decyzje finansowe? Wątpię. A odwołując się do swoich osobistych doświadczeń wiem, że nie zawsze byłam z pewnych decyzji zadowolona. Albo odkrywałam, że nie kierowałam się wcale kwestiami finansowymi. Wolałam np zapłacić więcej, jeżeli mogłam zyskać czas lub wygodę. I nie dowiedziałabym się tego, gdybym sama nie podejmowała decyzji. Gdybym sama nie była za nią odpowiedzialna. Czyli nie mogłabym wybrać.

Rola rodzica

Nie mogę też oczywiście nie wspomnieć o znaczeniu tego, jak sami rodzice radzą sobie z pieniędzmi. I jak je traktują. Bo zdarza się jednak – choć mam nadzieję coraz rzadziej – że pieniądze są kolejnym środkiem wychowawczym. Mającym przekonać dziecko do zrobienia tego, co chce rodzic. Taka kolejna strategia i sposobem na władzę rodzicielską. Że jak już dziecku daję kieszonkowe, to mogę też je odebrać. Bo to taki przywilej.
Staram się patrzeć na kieszonkowe nieco inaczej. Że to moja pomoc dla dziecka w przygotowaniu go do wejścia w dorosłe życie. W którym będzie decydować o sobie i dla swojego dobra. I że łatwiej mu będzie się tego nauczyć w warunkach swobody. A nie kontroli.
Kieszonkowe właściwie traktuje jako kolejny obszar wolności i niezależności, jaki daję moim dzieciom. Fakt, czasami trudno słucha mi się, gdy mówią jakie to słodycze kupią sobie. Ale też potrafią zadziwić, gdy tymi słodkościach się dzielą. A wręcz ofiarują innym. Dla siebie czasami nie pozostawiając wiele.

Czego się możesz dowiedzieć o własnym dziecku?

O ile przedszkolak zaczynał wchodzić w świat, poznawał po co są pieniądze, dziecko w wieku szkolnym zaczyna już w praktyce zarządzać pieniędzmi. Dzięki czemu parolatek może zobaczyć, jak to jest, gdy wydaje się pieniądze. To także fajny czas dla rodzica na obserwację. Bo każde dziecko może podchodzić do pieniędzy inaczej. Niektóre będą chciały wydać wszystko co mają, inne będą się z nimi niechętnie rozstawać. To zawsze będzie taka informacja o dziecku, co dla niego jest istotne. I jak to się zmienia z czasem i dorastaniem dziecka.
Myślę, że warto też patrzeć i mieć takie przekonanie, że dziecko i my też sami uczymy się na naszych doświadczeniach. Także dzięki temu się zmieniamy. Zmienia się wiedzą, przekonania. To sprawia, że dobrze jest sprawdzać, co nam odpowiada a co nie. Czy to co było takie ważne rok temu, teraz nadal jest istotne? O co mi chodzi? Nasze dziecko też tego się uczy. I uczy się także w ten sposób siebie.

Na koniec podsumowanie podsumowania.

Czas wejścia do szkoły traktuję jako czas, w którym można praktycznie zapoznać dziecko z finansami. Dać mu narzędzie – własne kieszonkowe- i wolność w jego wydawaniu. Zapewnić i włączać w różne doświadczenia finansowe. Włączyć także w zakupy rodzinne. Czy podejmowanie innych decyzji związanych z finansami. Pozwolić na naukę w działaniu.
Choć to rodzicom może wydawać się ryzykowne, właśnie niezależność dziecka uważam za dość istotny element edukacji finansowej. Która pozwoli dziecku na naukę samodzielności, ale także rodzicowi pozwoli na obserwację i dowiedzenie się czegoś nowego o swoim parolatku.
Źródło zdjęcia:Pixabay

Facebook
Facebook
Google+
Google+
http://www.dzieci-i-pieniadze.com/co-10-latek-moze-wiedziec-o-pieniadzach/
YouTube
Linkedln
INSTAGRAM

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *