Co to jest fundusz awaryjny?

Wiesz, nie lubię stwierdzeń typu: „nie odkładaj pieniędzy na czarną godzinę, bo wtedy ją przyciągniesz”.Prawdę mówiąc nie uważam, że coś jesteśmy w stanie przyciągnąć myślami. Aż tak potężny człowiek to nie jest 😉 Wiem natomiast, że życie jest różne i wypadki się zdarzają. Niektórym bardziej, niektórym mniej. A że jak już się przytrafią, to dobrze mieć możliwości poradzenia sobie z nimi. I z ich kosztami. I o tym będę dziś pisać. O funduszu awaryjnym. Jako zabezpieczeniu na różne sytuacje losowe.

Artykuły, które mogą Cię zainteresować
To kolejny artykuł w cyklu Rodzic i Pieniądze. Który ma na celu przybliżenie i osiągnięcie wolności finansowej. A także, byś mogła pokazać dzieciom na swoim przykładzie, jak radzić sobie z pieniędzmi w praktyce. Pozostałe artykuły z tego cyklu to:

Po co jest fundusz awaryjny?

To oddzielne środki, rezerwa na wypadki niespodziewane. Ale awaryjne. Jeśli przyjdzie Ci wyższy rachunek za prąd, to na to powinnaś brać pieniądze z codziennego budżetu – a przynajmniej tam one powinny być zaplanowane. Nie jest to także bardzo pilna wizyta u fryzjera – nie ważne w jak koszmarnym stanie są Twoje włosy. To niestety przypadek autentyczny -nie powiem czyj 😉

Co jest awarią?

To, co sprawi, że zaspokojenie potrzeb, zdrowia, podstawowej egzystencji Waszej rodziny będzie znacznie utrudnione. Typowo może być to zepsuty samochód, jeśli dzięki niemu możesz pracować i zarabiać. Lub zepsuta lodówka, awaria bojlera. Czyli, że będzie Wam zimno, głodno, a może nawet grozić Wam utrata zdrowia, gdy ta sprawa nie zostanie załatwiona.
Do sytuacji awaryjnych nie zaliczaj nagłej straty pracy, a co za tym idzie utraty dochodów. Na zabezpieczenie się w takiej sytuacji potrzebujesz poduszki bezpieczeństwa. Odpowiednio dużej poduszki. O której będę jeszcze pisać. Fundusz awaryjny ma być przeznaczony na sytuacje doraźne. Poza tym jest on zbyt niski, by wystarczył na okres Twojego bezrobocia.

Ile powinien wynosić fundusz awaryjny?

Spotkałam się z kilkoma propozycjami wysokości tego funduszu. Dave Ramsey mówi o 1000 $, co przeliczając na złotówki, wynosi ok. 3800 zł. Marcin Iwuć pisze o 2000 zł. A Oszczędnicka o 1000 zł. Oczywiście lepiej mieć więcej niż mniej, ale jeśli macie niskie dochody, to i odłożony tysiąc złotych będzie lepszy niż 0 zł. I zawsze da jakieś możliwości poradzenia sobie z trudną sytuacją.

Załóż go szybko

Niespodziewane wypadki mają to do siebie, że lubią się zdarzać niespodziewanie. Więc lepiej się zabezpieczyć jak najprędzej. Daj sobie kilka miesięcy na odłożenie oszczędności.

Łatwiej powiedzieć niż zrobić?

Jeśli do tej pory pieniądze nie trzymały się Ciebie, to faktycznie to zadanie może wydawać Ci się bardzo trudne. Ale nie jest niemożliwe, co wiem sama po sobie. Poza tym, jeśli już prowadzisz budżet, czyli planujesz i kontrolujesz swoje wydatki, to łatwiej zobaczysz na czym możesz oszczędzić. Jakie koszty przyciąć. Ale nie da się oszczędzać w nieskończoność. Instytut Pracy i Praw Socjalnych w kwietniu 2016r ustalił minimum egzystencjalne na 2015 r, czyli dochód poniżej którego możemy mówić o zagrożeniu życia i rozwoju człowiek, na 1 323,80 zł dla 3-osobowej rodziny z młodszym dzieckiem (4-6 lat) i 1 447,24 zł dla 3-osobowej rodziny z dzieckiem starszym (13-15 lat).
Czyli statystycznie mówiąc poniżej tego poziomu lepiej nie schodzić. Poza tym jak pisze Michał Szafrański, najlepszą metodą oszczędzania są dodatkowe zarobki. Czyli poszukaj dodatkowego płatnego zajęcia – nie musi być na długo 🙂 Czy możesz coś sprzedać? Jak dobrze przeszukasz szafy, to na pewno coś się znajdzie. Mnie udało się sprzedać biżuterię, której i tak nie zakładałam. Nie wspomnę już o ciuchach, książkach czy nieudanych prezentach od rodziny…
Tak więc nie daj się negatywnym przekonaniom. Pozwól sobie na małe kroki. Zastanów się jakiej wysokości fundusz jest Ci potrzebny. Odkładaj codziennie złotówkę, a jeszcze lepiej 5 do słoika. Poszukaj oszczędności – może da się ograniczyć kupno słodkich napojów, alkoholu, słodyczy. Przerzucić się na dojście zamiast na dojazd do pracy. Albo zamianę samochodu na tańszy środek transportu. Poproś w pracy o nadgodziny, podwyżkę. Poszukaj dodatkowego zajęcia. U kogoś lub sam zaproponuj innym swoje usługi. Jak wynoszenie śmieci sąsiadów 🙂 Więcej inspiracji – jak ta wymieniona przed chwilą – może przynieść Ci ten bardzo popularny artykuł Michała Szafrańskiego, sposób na znalezienie pracy online znajdziesz też w moim starym poście linkowym, właśnie tutaj.

Gdzie trzymać fundusz awaryjny?

Najlepiej nie na widoku 🙂 Pieniądze powinny być w miarę możliwości łatwe do użycia, ale nie na tyle, byś mogła w razie pokusy je wykorzystać. Najbezpieczniej trzymać je w banku. I chyba na koncie oszczędnościowym – nawet jeśli jest mało oprocentowane. To nie mają być pieniądze na inwestowanie. Masz tylko chronić ten swój kapitał, by w razie sytuacji awaryjnej bez problemu mogła z nich skorzystać. I raczej w miarę szybko. By te pieniądze udało się wypłacić następnego dnia. Te 24 godziny dają czas na zastanowienie się też, czy na pewno z nich musisz skorzystać.

Procedura użycia i checklista 🙂

Jeśli jesteście rodziną, to decyzję związane z otworzeniem tego funduszu powinniście podjąć wspólnie z mężem. Bo oboje jesteście odpowiedzialni za Wasze sprawy finansowe. Dlatego jeśli zdarzy się sytuacja, która zmusi Was do zastanowienia się nad wykorzystaniem tych środków, najpierw odpowiedźcie sobie na te pytania – to taka swoista checklista ochronna 🙂

  • Czy to naprawdę jest sytuacja awaryjna?
  • Czy ta sytuacja sprawia, że nie będziemy mieć dochodów?
  • Czy ta sytuacja sprawia, że nasze potrzeby, zdrowie, egzystencja są zagrożone?
  • Czy mogę wykorzystać inne wolne środki, bez naruszania naszego rodzinnego bezpieczeństwa finansowego?
  • Czy mam możliwość szybkiego zarobienia/ odłożenia potrzebnych pieniędzy na poradzenie sobie z awarią?
Jeśli na wszystkie pytania odpowiesz NIE, wtedy wiesz, że konieczne jest w tym momencie użycie tych pieniędzy.
I jak widzicie, wizyty u fryzjera na tej liście nie ma 😉

Czy naprawdę jest ważne by trzymać się tych ustaleń?

Tak. I wiem to z osobistego doświadczenia. Gdy poznałam kroki do uzyskania wolności finansowej, to je zaczęłam dość szybko wdrażać w życie. Ale nie przywiązywałam wagi, by trzymać się tego planu tak szczegółowo. Po prostu odkładałam sobie tyle pieniędzy, ile udało mi się znaleźć. I właściwie oszczędzałam na wszystko od razu. A koperta z tym funduszem leżała sobie w zasięgu ręki i co chwile była otwierana. Tylko nie po to, by ją uzupełniać. Lecz, by z niej wyjąć. A bo to jest pilna sytuacja. A bo zapomnieliśmy o tym. Zaraz zresztą oddamy. Tyle, że nigdy tego nie zrobiliśmy. I pieniądze rozeszły się. W tym czasie także Fundusz Wydatków Nieregularnych też traktowałam po macoszemu – tzn. uważałam, że będę uzupełniać go, jak będziemy mieli na to pieniądze. Tylko one jakoś wcale tak magicznie nie przychodziły. I dopiero, gdy po kilku miesiącach, zapomniany rachunek rozwalił nasz “piękny” plan niezależności finansowej, postanowiłam trzymać się sztywno wytycznych Dave’a Ramseya i Marcina Iwucia. I od tego czasu naprawdę idziemy do przodu z budowaniem oszczędności. Które udało się jednak znaleźć w budżecie. Wystarczyło trochę ograniczyć zachcianki i raczej nierealne plany wakacyjne. Sprzedając niepotrzebne rzeczy – nie spodziewasz się, ile możesz mieć gotówki schowanej po szafach! Nie bez znaczenia miał też fakt lepszych dochodów. Z których każdą nadwyżkę poświęcaliśmy na budowanie funduszu awaryjnego. I naprawdę wtedy dość szybko udało się go zbudować. I teraz świadomość, że gdyby przytrafiła się “czarna godzina”, to jesteśmy na nią przygotowani – naprawdę daje spokój. I poczucie finansowego bezpieczeństwa. I bardzo podoba mi się zdanie z książki Dave Ramseya, który pisze, że gdy posiadając taki fundusz, to co wcześniej można by uznać za katastrofę, teraz będzie jedynie niedogodnością.. Co potwierdzam!

A co, gdy potrzebny będą mi środki z tego funduszu? Co dalej z planem?

Wtedy musisz po prostu uzupełnić go ponownie. Bez znaczenia na którym etapie jesteś – czy nadpłacasz długi czy już cieszysz się wolnością finansową. Przerwij odkładanie oszczędności na te cele i poświęć 2-3 miesiące na odbudowanie tego ubezpieczenia.

Jaka z tego korzyść dla dzieci?

Po pierwsze spokojniejsza atmosfera domowa. Skoro awaria przestaje być dzięki funduszowi awarią, tylko niedogodnością, to i emocje są inne. I łatwiej wtedy podjąć przemyślane decyzje.
Po drugie, jeśli dzieci widzą, że spokojnie zastanawiacie i planujecie fundusz awaryjny, to nabierają przeświadczenia, że tak się po prostu robi. Że na pewne rzeczy trzeba się przygotować. Że pieniądze można zaplanować i o nich rozmawiać. I z takim wzorem wchodzą w dorosłe życie.

A teraz ogłoszenie. Jeśli chcesz poprawić swoje relacje z dzieckiem, ale nie masz czasu na wyjazdy na szkolenia, możesz to teraz zrobić bez kłopotu w domu. Chcę Ci polecić kurs online Basi Bielanik, która w Dzień Matki rozpoczyna kolejną edycję kursu „Jak zostać Mamą Mocy?”. Więcej szczegółów o kursie i możliwości otrzymania bonusu do niego, jakim jest mój ebook „Jak stworzyć rodzinę zadbaną finansowo?”, znajdziesz tu
Nasz fundusz na razie leży niewykorzystany. Choć na horyzoncie pojawiają się znaki, że może trzeba go będzie jednak otworzyć. Ale staramy się jednak odciągnąć tę możliwość, na tak długo jak się da.
A jak to wygląda u Was? Macie też swój fundusz na czarną godzinę? Ciężko go było stworzyć? Uważacie, że taki pomysł jest sensowny?

Źródło zdjęcia:Pixabay
A jeśli podobał Ci się ten artykuł, nie zachowuj tego tylko dla Siebie! Podziel się!

Facebook
Facebook
Google+
Google+
http://www.dzieci-i-pieniadze.com/co-to-jest-fundusz-awaryjny/
YouTube
Linkedln
INSTAGRAM

21 Comments

  1. Yakie Fayne

    bardzo się cieszę, że trafiłam na twojego bloga 🙂 akurat potrzebuję takich porad, gdyż chcemy odłożyć pieniądze na nasze wspólne rodzinne marzenie 🙂

    Reply
    1. Ania Czereszewska (Post author)

      Cieszę się, że akurat trafiłam z tematem 🙂

      Reply
  2. Anna - Kobieta Inwestuje

    Bardzo ważny temat. Fundusz awaryjny daje nam poczucie spokoju i bezpieczeństwa i nieraz sama się przekonałam, jak jest istotny. Zdecydowanie priorytetowy (!), jeśli kupiliśmy mieszkanie czy dom, na kredyt dodatkowo. Zawsze się może coś przydarzyć! Ważne, co zaznaczyłaś, że uczymy tym samym własne dzieci „finansowego gospodarzenia”. One się najwięcej uczą obserwując przecież.

    Reply
    1. Ania Czereszewska (Post author)

      Tak właśnie Aniu!

      Reply
  3. Dawid Konopka || Marzenia w cele

    Ciekawy i merytorycznie napisany artykuł. Podoba mi się, że podałaś przykłady innych osób jeżeli chodzi o wysokość funduszu awaryjnego. Jak dla mnie takie fundusz awaryjny powinien być w wysokości 1,5 naszych przeciętnych kosztów.

    Reply
    1. Ania Czereszewska (Post author)

      Witaj Dawid, dzięki za dobre słowa. Nie jestem pewna czy fundusz awaryjny musi być tak wysoki. Bo sytuacja awaryjna nie musi się odnosić do naszych miesięcznych kosztów. Ale właściwie to każdy niech sobie buduje fundusz tak wysoki na jaki go stać 🙂 Pozdrawiam

      Reply
  4. Aleksandra Baranowska

    Bardzo żałuję, że moja mama nie miała takiej wiedzy i możliwości, ale dzięki takim artykułom ja mogę zrobić wiele rzeczy lepiej, świetny tekst 🙂

    Reply
    1. Ania Czereszewska (Post author)

      Witaj Aleksandro. Tak wielu rodziców też wiedzy nie ma. Ale wkrótce postaram się to zmienić 🙂 Bo w gruncie rzeczy to trzeba trzymać się kilku prostych zasad. Pozdrawiam!

      Reply
  5. Babownia

    Twoje wpisy czytam zawsze z wyrzutem sumienia 🙂 uśmiecham się do tego, ale naprawde tak trochę jest. Ja wyniosłam z domu dość beztroskie podejście do pieniędzy. Nie lubię oszczędzać i lubię się nimi dzielić. A teraz i nade mną zbierają się czarne chmury, a ja bez oszczędności niestety. Liczę, że sobie poradzę jak to ja, ale może jak więcej pozaglądam do Ciebie i Uli z Prostoofinansach to w końcu jakoś wezmę się za siebie 🙂 To jest chyba właśnie nawyk, nad którym będę pracować coś czuję 🙂 Pozdrawiam. Basia

    Reply
    1. Ula z prostoofinansach

      Myślę, że wielu z nas nie wyniosło nawyku oszczędzania. W takiej żyliśmy kulturze, jeśli można tak to powiedzieć. Dzisiaj uczymy się nie których rzeczy od zera. Dzięki za wspomnienie o mnie 🙂 I niech Twoje czarne chmury się rozwieją.

      Reply
    2. Ania Czereszewska (Post author)

      Basiu, jedną dobrą cechę związaną z pieniędzmi już masz – to połowa sukcesu! Ja z kolei zawsze uważałam się za oszczędną osobę, tyle, że jakoś oszczędności nigdy nie miałam. Udało się to zmienić i nie było to aż takie ciężkie. Tobie też się uda, jestem głęboko o tym przekonana 🙂 Ciepło pozdrawiam!

      Reply
  6. Sarkazm przy kawie

    Nie wyobrażam sobie życia bez takiej „poduszki bezpieczeństwa”. Oczywiście czasem nie jest możliwe ją mieć, ale najczęściej ludzie myślą, że dadzą bez niej radę i zamiast coś odłożyć wola kupić wcale nie najpotrzebniejsze rzeczy – tyle że twarde lądowanie, jak coś się zdarzy, bywa przykre.

    Reply
    1. Ania Czereszewska (Post author)

      Witaj Sarkazm przy kawie. Tak naprawdę dobrze mieć kilka różnych funduszy. Jak dla mnie na taki spokój finansowy składają się 3: Fundusz Wydatków Nieregularnych, Fundusz Awaryjny i Poduszka Bezpieczeństwa. Zgromadzenie ich i nawykowe oszczędzanie zajmie może kilka lat, ale jest możliwe. Trudne czasami, ale możliwe. Tak jak piszesz, często wolimy wydać na zachcianki niż na zabezpieczenie się. Ale zawsze można to zmienić 🙂

      Reply
  7. Zuzanna Szumińska

    Świetny blog. Jak Matylda podrośnie, to chętnie skorzystamy z wiedzy tu zawartej, by nauczyć ją gospodarki pieniędzmi.

    Reply
    1. Ania Czereszewska (Post author)

      Zapraszam! Bo za jakiś czas będzie już bardzo konkretnie 🙂

      Reply
  8. Ula z prostoofinanasach

    Każde zaoszczędzone pieniądze zmniejszą nam stres, jeśli przyjdzie jakiś trudniejszy moment. Lepiej je tak „schowajmy”, żeby szybko można było do nich dotrzeć, ale nie łatwo 🙂

    Reply
    1. Ania Czereszewska (Post author)

      Tylko zapamiętajmy, gdzie je schowaliśmy 🙂 Ja ostatnio musiałam wysilać pamięć, gdzie ja ukryłam przed samą sobą zaskórniaki. Na szczęście znalazłam 🙂

      Reply
  9. Gulbaska

    My taki fundusz awaryjny chomikujemy w postaci odkładania po 150zł miesięcznie dzieciom na podkonta (docelowo jest to na zapewnienie im pieniędzy na przyszłość, ale dajemy sobie zielone światło gdy wydarzy się coś absolutnie nieoczekiwanego). Poza tym zawsze mamy swoje 10tyś na koncie, których nie chcemy ruszać bez powodu 🙂

    Reply
    1. Ania Czereszewska (Post author)

      Witaj Gulbaska. Tak gwoli ścisłości fundusz awaryjny dobrze wydzielić. Nie łączyć go z innymi oszczędnościami. Przynajmniej u mnie takie rozwiązanie się sprawdziło. Poza tym, jak wiesz, że te pieniądze mają swoje konkretne przeznaczenie, to ich nie wykorzystujesz w innym. Np. pieniądze na przyszłość dzieci można postarać się inwestować, by zapewnić większe zyski, nawet na dłużej. A fundusz awaryjny powinien być jednak w miarę łatwy w dostępie. Pozdrawiam

      Reply
  10. Basia

    U nas fundusz awaryjny jest taki… falujący – czasem z niego ubywa, potem dopłacamy. Ostatecznie cały czas JEST i po latach kompletnej nieświadomości finansowej tej status bardzo mnie cieszy. Mam jeszcze ciekawostkę – kiedyś przy awarii terminala płatniczego obiecałam sobie, że będę miała przy sobie zawsze 100 zł. Niestety z reguły kończy się to tym, że przy pierwszej lepszej okazji z warzywniaku wykorzystuję tę stówę i znowu narażam się na awarię. Macie na to jakiś patent?

    Reply
    1. Ania Czereszewska (Post author)

      Może włóż w takie miejsce w portfelu, aby nie było na widoku? Albo zawiń w karteczkę z informacją, po co ta stówa tam ma być i czy na pewno chcesz jej użyć 🙂

      Reply

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *