Dług kosztuje. Krok 9 edukacji finansowej dzieci

dlug-kosztuje-krok-9-edukacji-finansowej-dzieci

Święta idą, miało być lekko i przyjemnie. Post o kolejnym kroku chciałam napisać w nowym roku. Ale się wkurzyłam. Im bliżej świat, tym więcej widzę reklam. Pożyczek. I do tego wywołujących skojarzenia, że pożyczki są happy, dają fajne święta. Jestem przekonana że takie spoty widzą dzieci. I co dostają na święta ? Informację, że pożyczki, kredyty to super pomysł. Bo pozwalają na swobodę szczęście, może nawet rodzinny czas. Nic tylko brać. Jeśli za tym idzie także faktyczne zaciąganie długu na święta przez rodziców, to ten przekaz jest bardzo mocno wzmacniany. Więc za właściwe uznałam zainterweniować 😉 I nieco poszerzyć spojrzenie na ten sielankowy obraz kredytów. Bo przecież dług kosztuje

Po pierwsze – kredyt to nie Twoje pieniądze

I co więcej: to pieniądze, których Ci brakuje. Których nie masz, bo wcześniej wydałaś na coś innego.

Po drugie- każdy dług kosztuje

Pożyczka to nie jest akt charytatywny. To jest konkretna działalność zarobkowa banku czy firmy. I nawet jak raty są 0 %, to i tak do zapłacenia pewnie będzie jakaś marża, opłata wstępna, opłata za monity. Prawdziwe koszty kredytu pokazuje RRSO -rzeczywista roczna stopa oprocentowania – która, jak zauważyłam w ostatniej reklamie świątecznej, jest dwukrotnie wyższa niż procent, na który oficjalnie jest udzielany kredyt . I po to właśnie instytucja daje Ci pożyczkę. By te procenty dopisać sobie do przychodów. I nie ma w tym nic złego. Firma na przecież pracowników, koszty utrzymania. I pożyczki to jej pomysł na biznes.

To może od znajomych albo od rodziny. Wtedy nie ma odsetek, kosztów, prawda?

To zależy od tego na co się umówisz z osobą, od której pożyczysz. Bo mam świadomość, że to może być różnie. Gdy są odsetki do spłaty, to sprawa wydaje się oczywista. W zamian za pieniądze z pożyczki płacisz. Może nie od razu, ale jednak.

A co jeśli pożyczka nie wiąże się z oprocentowaniem? Wtedy też przecież nie ma kosztów.

A to znowu-zależy. Niektórzy dają pieniądze i jest dla nich w porządku kiedy otrzymają je z powrotem. Niektórzy bardzo trzymają się terminu spłaty. I każde opóźnienie wywołuje u nich niepokój. Może też okazać się, że te pożyczone pieniądze są kredytodawcy bardzo potrzebne i koniecznie musi je otrzymać wcześniej. I wtedy może pojawić się kłopot. Jeśli pieniędzy na spłatę nie ma. I czasem małe kwota staje się kością niezgody. I okazuje się, że i przez 50 zł można przestać się odzywać i zrezygnować z relacji.

Po trzecie- jeśli chcesz brać , bierz; byle świadomie

Kredyty same w sobie nie są złe. Sama mam kredyt hipoteczny. Bo jednak bez takiego wsparcia z banku nie miałabym mieszkania i swojego domu. Im dłużej zastanawiałam się nad tym artykułem, tym bardziej dochodziłam do wniosku, że to, co chcę przekazać, to świadome podejście do zaciągania pożyczek. Do traktowania tego jako opcji, możliwego sposobu. I świadomej decyzji. Którą może być wybór kosztów. Wiążących się z zapłatą odsetek lub wysłuchiwania rodziny “bo znowu nie masz?”. I może przecież okazać się, że po rozważeniu wszystkich „za i przeciw”, uzna się, że jednak zaciągnięcie długu to w danej sytuacji najbardziej optymalna sprawa. Tym bardziej, jeśli jest się gotowym na poniesienie konsekwencji z tym związanych.

Dług kosztuje. Jak to przekazać dzieciom?

Artykuł zaczęłam od sielankowego obrazu pożyczki z reklamy. Jak przekazać dzieciom ten prawdziwy ? Po to, aby miały szanse dokonać realnego wyboru. Zrobić wykład…? Pewnie można, bo to też jakiś sposób. Tylko nieco powątpiewam w jego skuteczność. Bo suche słowa nie mają takiej mocy. I dziecko może się znudzić. Tym bardziej jeśli ma mało kontaktu ze sprawami finansowymi

Wiec może na doświadczeniu ?

Wiadomo, najlepiej uczymy się na swoim przykładzie. Tyle, że żadna instytucja nie udzieli dziecku kredytu. I dobrze . Pozostaje wiec rodzic 😉 Tak to zrobił np Marcin Iwuc, gdy jego córka zostawiła w domu swoje oszczędności, a bardzo chciała kupić sobie zabawkę. Więcej o tym, jak zadziałał taki kredyt, przeczytasz tutaj

Ten pomysł z jednej strony wydaje mi się ciekawy, a z drugiej zastanawiający. Bo jeśli zacznę udzielać pożyczki co chwilę, czy dziecko nie nabierze przekonania, że jednak to jest dobry sposób na wszystko?

Z dziećmi przede wszystkim warto rozmawiać o finansach i o emocjach

A może dzieci włączyć w rodzinne finanse? Może pokazywać im jak planujemy swoje wydatki, na czy polega zarządzanie w naszej rodzinie? Może nie warto chować tego tematu pod kloszem? Oprócz decydowania o swoim kieszonkowym pozwolić im decydować / mieć zdanie także w temacie rodzinnych wydatków.

Taka propozycja pewnie jest pewnie łatwiejsza do zrealizowania dla rodzin, które prowadzą dość aktywną i świadomą gospodarkę swoimi funduszami. Wystarczy tylko pokazać budżet domowy, a nawet zaprosić dziecko do jego układania razem z nami. Jeśli tego nie robisz, może warto się zastanowić, jaki obraz związany z długami, finansami przekazujesz dziecku. Co ono może pomyśleć obserwując Ciebie w sklepie? Do czego pieniądze są Ci potrzebne? Co dzięki nim chcesz zyskać i osiągnąć?

Bo to jest ważne, jaką mamy postawę wobec finansów i wobec zadłużania się . Pokazuje to badanie dr Agaty Trzcińskiej z 2012r. Z którego wynikało że gdy matki prezentowały „postawę antydługowa”, to ich dzieci miały większe oszczędności. A skoro są oszczędności, to pożyczać nie trzeba 🙂

Drugą sprawą, o której warto rozmawiać z dziećmi, to ich potrzeby, emocje, sposoby radzenia sobie z trudnościami. Jak się to ma do kredytów? Według mnie ma się to tak, że im większa znajomość i świadomość siebie, tym lepsza umiejętność wyboru sposobów, na to, by osiągnąć, to co jest dla mnie ważne. Pieniądze w takim podejściu można traktować jako strategię na realizację potrzeb, jako środek do celu. A jak to z realizacja celów bywa, nie zawsze wszystko udaje się osiągnąć od razu. Czasami trzeba poczekać, czasami coś zmienić, czasami z czegoś zrezygnować.
Dług jak dla mnie jest konsekwencją tego, że przeceniliśmy siły (finansowe) na zamiary. Że chcemy więcej niż mamy możliwość zapłacić. Dlatego w „walce” z nimi właśnie za istotne uważam samoświadomość, rozumienie swoich potrzeb, radzenie sobie z emocjami. I ten cel – edukację dziecka w kwestiach zadłużania się – możemy osiągnąć przy okazji, gdy w wychowaniu dziecka za priorytet stawiamy sobie dobrą relację z dzieckiem i przygotowanie go do dorosłego życia. Opartego na znajomość siebie, szacunku do siebie.

Źródło zdjęcia:Pixabay

W dzisiejszych czasach łatwo prawdę mówiąc ulec pokusie kupowania wszystkiego. Bo przecież tyle jest w sklepach tyle reklam mówi że przecież możesz mieć wszystko jeśli chcesz. Teraz, od razu. Tylko nawet małym druczkiem nie jest napisane, że to wiąże się także z jakimiś następstwami.

I dług – tak może być jednym sposobem na to. Na realizację tego, co chcemy.

Innym może też być zastanowienie się nad swoimi celami, potrzebami. Takie pytanie siebie w sklepie czy ja tego chcę. I co mi chodzi. Jak ten zakup wpisuje się w mój pomysł i plan na życie? Czasem może to oznaczać rezygnację z wydatku. Czasami wzięcie nadgodzin. A czasem może okazać się, że tak naprawdę to zupełnie co innego jest nam przydatne.

I myślę że nie chodzi tylko o czystą kalkulację, co się opłaca, a co nie. Gdyby tak było życie byłoby prostsze. To raczej także nauka własnej świadomości, szacunku do własnego zdania.

Gdy jest się tego świadomym, to myślę, że łatwiej uniknąć wtedy wpadnięcia w spiralę długów. Także wtedy, gdy wiem, po co mi pieniądze są potrzebne. Gdy do wydawania podchodzę świadomie, sprawdzając czy finansuję to co jest dla mnie istotne. I może się okazać, że pożyczki da się wykorzystać nawet w celach inwestycyjnych. Do bogacenia się. Choć to tego potrzeba już jednak pewnych umiejętności. Bo to jednak nie chodzi o to, by długów unikać. Choć pewnie lepiej tak robić 🙂 Ale raczej by podchodzić do nich świadomie, z pełną akceptacją konsekwencji, jakie one niosą.

A jeśli podobał Ci się ten artykuł, nie zachowuj tego tylko dla Siebie! Podziel się! Niech inni też mają szansę dowiedzieć się czegoś ciekawego 🙂

Facebook
Facebook
Google+
Google+
http://www.dzieci-i-pieniadze.com/dlug-kosztuje/
YouTube
Linkedln
INSTAGRAM

5 Comments

  1. Ela

    Mnie też denerwują reklamy pożyczek . I ten przekaz, że to rozwiązanie problemów. Aczkolwiek mniej oglądam telewizji , to i reklam. Zgadzam się z Tobą Aniu, że jak rodzice oszczędzają, zarządzają pieniedzmi to często dzieci też.
    Przed świętami jest takie ogromne poruszenie ” święta, święta ” nie znoszę tej gorączki . Trochę bojkotuje święta i nie robię kopy jedzenia i kilku ciast. A co wole spokój i relaks 😉

    Reply
    1. Ania Czereszewska (Post author)

      Mam podobnie Elu. I właściwie co roku nasze święta są coraz biedniejsze. I wcale mi z tym nie jest źle 🙂

      Reply
  2. Dawid Popielawski

    Bardzo się cieszę, że wpadłem na ten artykuł, bo mam kolejny świetny pomysł, czy raczej sposób, jak wychować dziecko do edukacji finansowej, albo jak skutecznie o tym rozmawiać. W szkole jak wiadomo się o tym nie mówi.

    Reply
    1. Ania Czereszewska (Post author)

      Cieszę się Dawid, że mogłam dać trochę inspiracji. Daj znać jak udało się pomysł zrealizować 🙂 A w szkole – tak zdecydowanie mówi się o innych rzeczach…

      Reply
  3. Ela - Pomysl na zmianę

    To prawda, gdy mieszkałam w Polsce nieustannie reklamowane były pożyczki, kredyty, inne produkty mające jeden cel – pokazać Tobie, że zadłużenie się to nie jest nic złego, to jest normalne i fajne, ponieważ możesz więcej i więcej. Taki obraz odbierają i dzieci nieświadome tego, co ze sobą niesie decyzja o kolejnej pożyczce. Wkraczając w dorosłe życie w myślach mają tylko jedną myśl – pieniądze mieć to jest łatwiejsze, niż na to wygląda. Jeżeli rodzice nie zadbają o finansową świadomość dziecka – taka sytuacja i sposób myślenia mogą w przyszłości doprowadzić do poważnych konsekwencji.

    Reply

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *