Dlaczego lubię robić zakupy z dziećmi?

Dlaczego lubię robić zakupy z dziećmi-

Czy lubisz robić zakupy? Nie każda mama je lubi. A jeśli towarzyszą Ci dzieci? To już potrafi być naprawdę trudne. O czym sama się ostatnio przekonuję. Bo dzieci bardzo różnie się w sklepie zachowują. I to co miało być krótkim wypadem po chleb, okazuje się znacznie dłuższą udręką. Mimo to bywają dni, gdy z przyjemnością wybieram się z nimi po zakupy. I po takich doświadczeniach mam sporo refleksji, często też dumy. Dlaczego? Zapraszam do lektury 🙂

Jakie zakupy z dziećmi lubię robić?

Właściwie to nie są moje zakupy, tylko ich. Lub takie w których one mają wiele do powiedzenia. Jak nasz SŁODYCZY DAY, gdy mogą całą kwotę przewidzianą na słodycze wydać w ciągu jednego dnia (a raczej minuty 🙂 ). Ponieważ to nie są wielkie pieniądze (no bo w końcu ile można wydać na słodycze 😉 ) to od razu okazuje się, że nie na wszystko moim dzieciom starczy. I wtedy to one mają trudny orzech do zgryzienia. Co wybrać, co zostawić. I to właśnie jest fajne 🙂

Co takiego jest fajnego w zakupach z dziećmi?

Myślę tutaj o ich własnym kupowaniu. Najciekawsza dla mnie jest wtedy obserwacja mojej dwójki. Tego jak podejmują wybory. Bo właśnie bardzo szybko okazuje się, że “nie starczy” i że “it is so difficult to choose”. Autentyczne słowa mojego syna 🙂 Z którym już paręnaście razy w czasie takich wizyt przemierzałam sklep w tę i z powrotem, by mógł zobaczyć te rzeczy, które mu się podobają. Najważniejsza dla niego jest wtedy informacja, czy jego kieszonkowe pozwoli mu na dany zakup jednej lub kilku rzeczy. Czasami bardziej słucha moich podpowiedzi czasami nie chce. Co dla mnie jest interesujące w czasie takich zakupów?. Gdy ma on własne pieniądze, jakoś łatwiej idzie mu zaakceptować, że czegoś jednak sobie nie kupi. Gdybym to miała kupować ja za nasze rodzinne pieniądze i odmówiłabym, na bank wiem, że będą wtedy płacze, obrażanie się, nawet leżenie na podłodze.

Ostatnio kupił sobie loda, który po minucie spadł mu ziemię. I cisza. Prawdę mówiąc, myślałam, że będzie rozpaczał, że będzie chciał wrócić po kolejnego. A tu nic. Spokój, żadnej nerwowej reakcji. Nie wiem czy to dlatego, że miał jeszcze lizaki ze sobą. Ale jego zachowanie było dla mnie niespodzianką. Także i to jak postanowił wcześniej wydać swoje pieniądze. Bo te wspomniane przeze mnie lizaki – 4, duże, po 5 złoty każdy – kupił nie sobie, ale każdej osobie w domu. I choć tym razem nic nie zostawił sobie na oszczędności, to jego wybór pokazał mi, że warto dawać mu wolność w tym zakresie.

Kiedy unikam zakupów z dziećmi

Gdy jestem zmęczona i niewyspana, gdy zakupów jest dużo, a nie planuję zakupów zachciankowych, gdy chcę zrobić zakupy szybko. W takich sytuacja wolę nie zabierać ze sobą dzieci. I prawdę mówiąc ostatnio postanowiłam, że po zakupy do domu nie będę ich brać ze sobą. Albo przynajmniej jedno na raz. Może to kwestia przyzwyczajania się do Polski, może to efekt nowych sklepów, ale znacznie trudniej chodzi mi się teraz na zakupy z moją dwójką. Kosztuje to zarówno mnie i ich sporo stresu i wątpię, by czerpali z tego pozytywne doświadczenia. Dopóki więc ja nie wymyślę innego sposobu, na wspólne zakupy z dziećmi to na razie będziemy chodzić tylko po ich zakupy.

Zakupy bezdzeciowe jako sposób na oszczędzanie

Faktycznie zakupy bez dzieci to naprawdę duża oszczędność. Dla mnie ostatnio ogromna. Podejrzewam, że przez to, że mieszkamy w nowym miejscu, jesteśmy w zupełnie innych sklepach niż do tej pory, to wszystko jest nowe, ciekawe i dlatego zdaniem moich dzieci powinno się znaleźć w koszyku. I już jakoś też bardziej moim dzieciom w oczy rzucają się zabawki. Albo ja nie orientuję się dokładnie, w które miejsca nie zaglądać 😉 W każdym bądź razie nawet jak zaplanowałam ostatnio kupno tylko 4 rzeczy, poinformowałam o tym też syna, to i tak na miejscu “ugięłam się”. Co prawda nie kupiliśmy wszystkiego co on chciał, ale jednak kilka rzeczy spoza listy znalazło się w koszyku.

Zakupy dzieciowe jako pomysł na edukację

Jednocześnie wspólne zakupy z dzieckiem uważam też za dobre doświadczenie edukacyjne. Gdy nasza pociecha może zobaczyć nas w akcji podejmowania trudnych decyzji. Gdy uczy się pewnych zachowań:

  • tego, że stoi się w kolejce, a nie idzie od razu na początek
  • że na końcu płaci się za wybrane towary, a nie po prostu idzie do domu
  • że jak się da za dużo pieniędzy, to przy kasie wydadzą resztę
  • że można płacić gotówką i kartą
  • że jak cena za daną rzecz się nie zgadza, to można się upomnieć o właściwą

Dla nas są to oczywistości, ale dziecko niektórych rzeczy po prostu musi się nauczyć.
I tak jak pisałam wcześniej, to także okazja by dowiedzieć się czegoś więcej o własnym dziecku. Szczególnie gdy to ono dysponuje swoimi funduszami.
Niemniej jednak warto też zadbać o swoje samopoczucie. Dzieci edukować finansowo można także na kilka sposobów. Także gdy będzie starsze i łatwiej będzie radziło sobie z niecierpliwością, zakupy mogą przestać być takie uciążliwe.

[FM_form id=”4″]

Tak więc, dlaczego lubię robić zakupy z dziećmi? Tzn. gdy to są ich własne zakupy 😉 Bo to kolejna okazja, by poznać je lepiej. I dać się zaskoczyć. A dla nich możliwość podejmowania własnych decyzji. Co jest dla nich mam wrażenie bardzo ważne.

Na dobrą sprawę także codzienne zakupy z dziećmi mogą być zastanawiającą sprawą. Bo dzięki sytuacjom w sklepie mogę /możesz dowiedzieć się czegoś więcej o sobie. Co jest dla mnie najtrudniejsze. W jakiej sytuacji się denerwuję? Ile mogę wytrzymać? Czy za każdym razem reaguję tak samo? Co sprawia, że jest inaczej?

Źródło zdjęcia:Pixabay

Ja wiem, że sprawa zapewnienia bezpieczeństwa jest dla mnie ostatnio bardzo istotna. I dlatego się denerwuję i przejmuję, gdy któreś z dzieci oddali mi się i zniknie z oczu.Poza tym, jakoś radzę sobie z ich oczekiwaniami zakupowymi 😉 Choć zdecydowanie łatwiej, gdy mam ze sobą tylko jedno dziecko.

A ty lubisz zakupy z dziećmi? Co jest w nich dla Ciebie najciekawsze lub najtrudniejsze?

A jeśli podobał Ci się ten artykuł, nie zachowuj tego tylko dla Siebie! Podziel się! Niech inni też mają szansę dowiedzieć się czegoś ciekawego 🙂

Facebook
Facebook
YouTube
Linkedln
INSTAGRAM

5 Comments

  1. Kasia

    ostatnio polubiłam zakupy z dziećmi… Chociaż jest ich czwórka, a najstarsze ma 7 lat…
    Są teraz bardzo pomocne, staną w kolejce po ser lub pójdą zważyć warzywa czy owoce.
    Z nudzeniem nie ma problemu – już na wejściu do sklepu rzucam hasło: “Nie ma nudzenia”. I moje dzieci wiedzą, że jak jest takie hasło, to nie kupujemy nic dodatkowego.
    Tak naprawdę, to na zakupach z dziećmi bardziej oszczędzam, ponieważ chcąc dać im dobry przykład, nie kupuję “zachciankowych” dzieci.

    Reply
    1. Ania Czereszewska (Post author)

      Podziwiam, Kasiu. Znalazłaś fajny sposób na ich zaangażowanie. Nic dziwnego, że lubisz chodzić z nimi na zakupy!

      Reply
  2. Danusia

    Ja nie sledze Twojego bloga, wiec moj komentarz jest komentarzem goscia. Wydaje mi sie, ze zakladasz ze kazdy zna Twoja sytuacje rodzinna. Zgaduje, ze wrocilas z UK do Polski (Twoj synek mowi po angielsku, ale kupuje za zlotowki). Jednakze nie mam pojecia w jakim wieku as Twoje dzieci. Moje maluchy maja 2 i 4 latka (prawie). Mieszkamy w Australii. Dla mnie wybor jest prosty zabieram dzieci na zakupy albo nie ide na zakupy (sa ze mna praktycznie 24/7). Probuje uczyc moja coreczke (starszy maluch) o pieniadzach, co nie jest latwe, bo zawsze place karta, a jej matematyczne zdolnosci sa dosc ograniczone. Przy czym moje dzieci dostaja slodycze tylko na specjane okazje 1-2 razy w roku np. Wielkanoc, a zatem w sklepie nigdy nie pytaja o slodycze czy zabawki (zabawek nie kupujemy w zasiegu ich wzroku). Te scisle przestrzegane zasady zapobiegaja tantrum czy meltdown…

    Reply
    1. Ania Czereszewska (Post author)

      Witaj Danusiu, słuszna uwaga, nie każdy z mojego wpisu może się domyśleć jaka jest u mnie sytuacja rodzinna. Moje dzieci mają 5 i 4 lata. Wiesz dla mnie nie są problemem ich emocje. Choć zdecydowanie łatwiej robi się zakupy w spokoju. Raczej moje radzenie sobie z nimi. Bo teraz mam wrażenie, że mam wyczerpane zapasy cierpliwości, empatii i rozumienia. Przeprowadzka i zaczęcie pracy jest jednak dla mnie trudne. To że jesteśmy w nowym miejscu i wszędzie bardziej muszę być czujna, to wyczerpuje mnie. I dlatego wolę wspólne zakupy ograniczyć. Co w Anglii jednak dla mnie było codzienną normą..

      Reply
  3. Anna (Kobieta Inwestuje)

    Ja zdecydowanie wolę zakupy bez mojej młodszej prawie 4-letnie córki (15-letnie syn już inaczej rozumuje 🙂 ). Jest mi je prościej zrobić, szybciej, bez zbędnych nerwów i marudzeń. Oczywiście zabieram ją czasem, kiedy muszę, albo kiedy mam do kupienia 1-2 rzeczy, ale wtedy zazwyczaj dokładnie ustalamy, po co idziemy, że inne produkty są nam zbędne i że kosztują pieniądze, na które musimy pracować.

    Reply

Pozostaw odpowiedź Anna (Kobieta Inwestuje) Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *