Ten tekst powstał kilka lat temu. Obecnie nie odzwierciedla on całkowicie mojego podejścia do nauki zaradności finansowej dzieci. Zostawiam jednak ten artykuł, by pokazać, że każdy rozwój to droga, proces, podejście krytyczne także do siebie. Przekaz, jaki teraz jest mi bliski, znajdziecie na w kategoriach 10 pytań na początek i Jak rozwijać zaradność finansową?

Dzisiejszy artykuł rozpoczyna serię wpisów o kolejnym etapie edukacji finansowej – dla dzieci we wczesnym wieku szkolnym – czyli między 6 a 10 rokiem życia. Zaczniemy od przyzwyczajania dziecka, że jak pieniądze się wydaje, to zawsze wiąże się to z jakimś wyborem. I można to zrobić bardzo prosto. Za pomocą słoika. A właściwie trzech. O których przygotowanie prosiłam Was wczoraj na Facebooku i Instagramie 🙂
Teraz wyjaśnię, jak się słoik ma do dzieci i spraw finansowych 🙂 Choć pewnie się domyślasz, że będzie on służył do przechowywania pieniędzy. I tak właśnie jest w istocie. Ale taki słoik dla dziecka ma jeszcze jedno zadanie. Stanowić będzie podstawę do rozsądnego zarządzania pieniędzmi. I pod przyszły nastoletni budżet, a potem dorosły. Czyli ma przekazywać ideę, że wydawanie pieniędzy łączy się z wyborem. Jak dostajesz pieniądze, to musisz się zastanowić, co z nimi zrobić. Jak je rozplanować. Dobrze wydać. A potem każdego dnia w czasie zakupów dokonujesz ponownie takich decyzji. Bo rzadko kto ma tyle pieniędzy, by nie zastanawiać się jak, je wydać. Choć prawdę mówiąc, myślę, że nawet osoby zamożne, gdyby przestały zastanawiać się nad wydatkami, to raczej szybko straciłyby swoje fortuny. Pieniędzy jest zawsze jakaś ograniczona ilość – dla niektórych mniej, dla niektórych więcej. Co oznacza, że trzeba je jakoś rozdzielić, by starczyło na wszystkie potrzeby. Obecne i przyszłe. A także na zachcianki i zbytki 🙂
Tak więc, aby nauczyć dziecko dokonywania wyborów finansowych, daj mu 3 słoiki. By mogło wkładać tam swoje kieszonkowe i je rozplanować.

Edukacja finansowa dzieci za pomocą metody 3 słoików

Na czym polega metoda 3 słoików?
To metoda podziału pieniędzy na 3 ważne cele. Każdy słoik (choć równie dobrze może to być koperta) odpowiada jednemu celowi. W ten sposób wszystkie dochody, które dziecko osiąga – czyli kieszonkowe, gotówka od babci, może nawet własnoręcznie zarobione pieniądze- są od razu dzielone na 3 grupy.

  • Na pomoc dla innych
  • Na własne oszczędności
  • Na wydatki i przyjemności

Dlaczego? Po to by przekazać dziecku, że wydawanie pieniędzy łączy się z wyborem. Że wymaga to podjęcia decyzji. I za każdym razem, gdy dziecko ma w ręku banknoty, zapytaj je „ Ile z nich dasz do każdego słoika?” Po to, by przypomnieć, że pieniądze można wydawać/ odkładać na różne cele. A co więcej, ich podział, plan na co je się przeznaczy, jest niezbędny. A jak wydasz gotówkę na lody, to nie starczy Ci na samochodzik. Albo lalkę. Jeśli wszystko wydasz na przyjemności, to zabraknie Ci na inne rzeczy. Które też może są dla Ciebie ważne. Więc z góry dziecko może zaplanować sobie, ile potrzebuje wydać na przyjemności, a ile chce odłożyć na zakupy w przyszłości. A także od razu pokazujemy mu, do czego tak naprawdę mogą służyć pieniądze

  • Pomagania komuś w potrzebie – bo nie wszyscy mają tyle samo zasobów, niektórzy z różnych przyczyn potrzebują wsparcia, że pieniędzmi można w ten sposób zdziałać wiele dobrego
  • Na ubezpieczenie się na przyszłość – zaoszczędzone pieniądze przydają się, gdy czeka nas większy wydatek. Czasami może nawet niespodziewany. Dla dorosłego może to być zakup nowej pralki, naprawa samochodu, a nawet jedyny dochód w przypadku utraty pracy. A dla dziecka naprawa zepsutego telefonu, kupno wymarzonej, drogiej zabawki, tabletu, a nawet pierwszego dorosłego samochodu.
  • Na przyjemności i doraźne, aktualne potrzeby – pieniądze są potrzebne, byśmy mogli na co dzień żyć. By kupić jedzenie, opłacić mieszkanie, zapłacić za ubrania. Ale też i na przyjemności, bez których życie może wydawać się szare i nieciekawe

Ile powinno trafiać do każdego słoika?

To może oczywiście zależeć od sytuacji dziecka, jego doraźnej decyzji. Są oczywiście proponowane kwoty. I tak generalnie uznaje się, że 10% dochodów przeznaczane na działania dobroczynne jest wystarczające. A także, że 10 % powinno się odkładać późniejsze cele. I na początek taki układ możemy dziecku zaproponować. Czyli, że z każdego 10 zł, które otrzyma, 1 zł włoży do słoika z napisem „Pomoc”, kolejną złotówkę „Na oszczędności” , pozostałe 8 zł przeznaczy na swoje przyjemności.

A co jeśli dziecko nie chce odkładać do słoików, tyle ile powinno?

To pewnie się zdarzy. A nawet powinno. Jak już dałaś pieniądze dziecku, to są już one jego. I ono decyduje. Nawet jeśli według Ciebie popełnia błąd. W takiej sytuacji właściwie nie pozostaje nic innego niż pozwolić mu na to. Ale to nie znaczy, że nie da się dziecka przy okazji czegoś nauczyć. Jeśli Twoja pociecha nie chce nic odłożyć do słoika z oszczędnościami, to możesz powiedzieć coś takiego:

„Widzę, ze wszystko wkładasz do Wydatków. Wtedy nie będziesz miał pieniędzy, aby kupić sobie ten samochód, który tak podobał Ci się w sklepie.”
Chodzi o to, by nasz komentarz sprowokował dziecko do przemyśleń. Wychodzenia nieco w przyszłość. Co prawda, taka umiejętność kształtuje się wraz z wiekiem dziecka. Szczególnie małe mogą jednak nie przewidywać następstw swoich działań tak dobrze. Co więc jeśli nasze motywujące zdanie dziecko po prostu „zbyje” albo i tak nie będzie chciało nas słuchać? To pozostawmy tę decyzję dziecku. Jeśli uzna, że jednak popełniło błąd i będzie żałować z tego powodu, to będzie samo mogło wyciągnąć z tego konsekwencje. A my możemy mu zaoferować wtedy wsparcie i współczucie. Bo choć najbardziej skuteczna, to nauka na własnych błędach potrafi też być najbardziej bolesna. Wtedy przyda się kojące przytulenie rodzica i miłe słowa. Pamiętaj tylko, aby nie używać słów: „A nie mówiłam?” Bo prawdopodobnie dziecko to już wie, że miałaś rację. A ono nie. I już cierpi z powodu własnej niedoskonałości. Nie musisz mu dokładać kolejnego powodu do smutku. Raczej pokazać, jak sobie z tym smutkiem i cierpieniem radzić.

Czy coś jeszcze mogę zrobić?

Dzieci lubią konkrety. Odkładanie pieniędzy tylko „na zabawki” jest mało motywujące. Zresztą nie tylko dzieci. Także i dorośli mają kłopot, jeśli określony cel jest zbyt ogólny. A w przypadku dzieci ma to jeszcze uzasadnienie biologiczne i rozwojowe. Dzieci poniżej 12 roku życia przeważnie myślą konkretami. Słowo „oszczędności” nic dla niech nie musi znaczyć. Ale „Zielony Smok z bajki o śwince Peppie” już bardziej. Jeżeli cel ma być osiągnięty, to musi być dobrze określony. Możecie nawet do słoika włożyć zdjęcie tej wybranej rzeczy. Tak, by Twojemu dziecku łatwiej było pamiętać, na co tak właściwie zbiera. I jak bardzo chce tę rzecz już mieć 🙂

Od jakiego wieku stosować tę metodę?

Skoro piszę o tej metodzie w krokach wczesnoszkolnych, to raczej wskazuję, że dla dzieci idących do szkoły jest wskazana. Choć to trochę zależy od Twojego dziecka. Bo wynika to z prawidłowości rozwoju. Wiek 6 – 7 lat, to koniec stadium myślenia przedoperacyjnego. W którym myślenie dziecka jest bardziej skupione na tu i teraz, oparte na prostej logice. Trudno może być mu przewidywać i planować. Od 7 wieku życia dziecko zaczyna wchodzić w stadium operacji konkretnych, które oznacza dalszy głębszy rozwój myślenia. Oczywiście każde dziecko rozwija się w swoim tempie. Dodatkowo proponując mu zadania nieco trudniejsze na jego wiek, zachęcasz go do rozwoju. Pod warunkiem, że robisz to w sprzyjających okolicznościach. Czyli bez krzyku, presji, zmuszania. Dlatego przede wszystkim obserwuj swoje dziecko. Zastanów się, czy jest już gotowe na nieco dojrzalsze postępowanie z pieniędzmi. I zachęcaj, a nie zmuszaj, do przemyślenia – nawet kilkusekundowego – decyzji przez dziecko.
I jak Ci się podoba ta metoda? Gdy po raz pierwszy o niej usłyszałam, byłam nią zachwycona. I nadal jestem. Bo widzę, że działa. Nasz syn już od prawie dwóch lat tak dzieli pieniądze. I choć jeśli różnie to bywa z jego oszczędzaniem, to przynajmniej wie, że jest taka możliwość. Dodatkowo ważne jest dla niego samodzielne podjęcie decyzji. Ta poważna mina i błysk w oku, gdy stał w sklepie i zastanawiał się, czy kupić lody czy chrupki – powiem Wam, byłam z niego dumna! I pewnie nadal będę, bo wiem, że z czasem będzie podejmował coraz lepsze decyzje.
Ciekawa jestem jak u Was ona się sprawdzi bądź może już sprawdza? Czy Wasze dziecko już korzysta z 3 słoików?

A jeśli podobał Ci się ten artykuł, nie zachowuj tego tylko dla Siebie! Podziel się!